113 zł na zabytek: jak niesprawiedliwie dzieli się pieniądze na dziedzictwo

W projekcie budżetu na 2017 rok dolnośląski konserwator dostał 113 zł na jeden zabytek, a podkarpacki 2082 zł — osiemnaście razy więcej. Kraków przez osobny fundusz brał 30 mln zł rocznie. Razem chce dzielić pieniądze na dziedzictwo według wartości i stanu zabytków, nie według adresu.

Zamek w Malborku — zabytek na liście UNESCO.

Pieniądze publiczne na ochronę zabytków rozkładają się dziś w oderwaniu od tego, gdzie zabytków jest najwięcej i gdzie najbardziej niszczeją — o kwocie przesądza przypadek podziału administracyjnego. Razem chce, żeby o dotacji decydowały merytoryczne kryteria: wartość naukowa, artystyczna i historyczna zabytku oraz jego stan techniczny. Skalę absurdu partia pokazała na liczbach z projektu budżetu państwa na 2017 rok.

Osiemnaście razy więcej za tę samą pracę

Liczby, które przywołujemy poniżej, pochodzą z projektu budżetu na 2017 rok i mają wartość historyczną, ale mechanizm, który obnażają, trwa. W stanowisku z 26 listopada 2016 roku Razem policzył, ile pieniędzy przypada na jeden zabytek u różnych wojewódzkich konserwatorów (Partia Razem, stanowisko ws. rozdziału pieniędzy na ochronę zabytków, 2016).

Dolnośląski konserwator zabytków dostawał 947 tys. zł rocznie. To brzmi przyzwoicie, dopóki nie zestawić tego z zasobem: Dolny Śląsk to 12% krajowego zasobu zabytków i 8452 zabytki nieruchome. W przeliczeniu wychodziło 113 zł na jeden zabytek. W tym samym czasie w podkarpackiem na jeden zabytek przypadało 2082 zł, czyli osiemnaście razy więcej. Ta sama praca konserwatorska i ten sam typ dziedzictwa, a środki na jeden zabytek różnią się osiemnastokrotnie.

Kraków w osobnej lidze

Do tego dochodzi przywilej wpisany w system. Kraków przez Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków Krakowa dostawał 30 mln zł rocznie na własne zabytki. Dla porównania: na konkurs dotacyjny Ministerstwa Kultury dla całej reszty kraju szło wtedy 80 mln zł. Jedno miasto brało więc kwotę rzędu ponad jednej trzeciej tego, o co ubiegały się wszystkie pozostałe zabytki w Polsce razem wzięte. Rejestr, który pokazuje, gdzie te zabytki faktycznie są, prowadzi Narodowy Instytut Dziedzictwa (NID — rejestr zabytków).

Razem nazwał ten podział skandalicznym i sformułował zasadę alternatywną.

Należy też zadbać, aby podział dotacji na ochronę obiektów zabytkowych w całej Polsce zależał w większym stopniu od ich wartości naukowej, artystycznej i historycznej oraz stanu technicznego, a nie od lokalizacji.— Partia Razem, stanowisko ws. rozdziału pieniędzy na ochronę zabytków (26 listopada 2016), partiarazem.pl

Podział według wartości i stanu zabytku

Postulat jest konkretny. Po pierwsze, dzielić pieniądze według tego, co i w jakim stanie się ratuje, a nie według tego, w którym województwie leży. Po drugie, zlikwidować Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków Krakowa i przesunąć jego środki do ogólnopolskiej puli, o którą wszystkie zabytki konkurują na tych samych zasadach. Ramy prawne całego systemu wyznacza ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, więc korekta priorytetów mieści się w istniejącym porządku, bez rewolucji instytucjonalnej.

Sens jest ten sam co przy językach regionalnych i dostępie do kultury: dziedzictwo jest wspólne, więc jego ochrona nie może zależeć od tego, czy dane miasto ma silniejszy lobbing. Szersze, europejskie tło ochrony wspólnego dziedzictwa podejmuje serwis Razem dla Europy.

Co proponuje Razem

  • Podział dotacji według wartości naukowej, artystycznej i historycznej oraz stanu technicznego zabytku (stanowisko 2016).
  • Likwidacja Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków Krakowa i przesunięcie środków do puli ogólnopolskiej.
  • Równe zasady konkursu dla wszystkich zabytków w kraju, niezależnie od województwa.

Źródła i dalsza lektura