Umowa o dzieło to w polskim systemie forma, od której zleceniodawca nie odprowadza składek na ubezpieczenia społeczne. Dla sektora kultury, gdzie pracuje się często właśnie „na dzieło” — od premiery do premiery, od festiwalu do festiwalu — oznacza to lata pracy, które nie liczą się do emerytury i nie dają prawa do zasiłku chorobowego ani ubezpieczenia zdrowotnego z tego tytułu. Razem chce dwóch rzeczy naraz: wychodzenia z impasu umów śmieciowych ku umowom o pracę tam, gdzie praca ma charakter etatowy, a tam, gdzie umowa o dzieło zostaje — jej ozusowania, żeby przestała być luką w systemie.
Dzieło, które zastępuje etat
Umowa o dzieło z założenia miała obejmować jednorazowe, konkretne rezultaty. W praktyce w kulturze zamienia się w stały sposób zatrudniania: kolejne „dzieła” składają się na ciągłą pracę, tyle że bez żadnego z zabezpieczeń, które daje etat. Zasady oskładkowania poszczególnych umów i ich skutki dla przyszłych świadczeń opisuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), a skalę zatrudnienia w sektorze — cykliczne opracowania Głównego Urzędu Statystycznego (GUS — Kultura).
Cena tej luki jest odroczona, ale realna: pracownica kultury przez lata utrzymująca się z umów o dzieło może dobić do wieku emerytalnego z krótkim stażem składkowym albo bez prawa do świadczenia, mimo że przepracowała dekady. W razie choroby zostaje sama, bo z dzieła nie płynie zasiłek. Tak od lat rozliczano znaczną część pracy przy kulturze — na skalę daleką od marginesu.
Stanowisko Razem: etat i oskładkowane dzieło
Diagnozę i kierunek Razem sformułował najostrzej przy okazji kryzysu pandemicznego, gdy rządowe programy pomocowe pomijały ludzi pracujących w kulturze bez etatu. Partia postawiła sprawę wprost: docelowo trzeba wychodzić ze śmieciówek ku umowom o pracę, a umowy o dzieło oskładkować. Rada Krajowa ujęła to w 2020 roku zwięźle: „Myśląc o pracownikach i pracownicach kultury, [należy] ozusować umowy o dzieło” (Pomoc dla ludzi kultury, 2020).
Kolejność jest tu istotna. Pierwszym wyborem Razem jest etat: dochodzenie do umowy o pracę i wynikającego z niej bezpieczeństwa zatrudnienia oraz stabilnych dochodów tam, gdzie praca ma charakter ciągły. Ozusowanie umów o dzieło jest dopełnieniem, a nie substytutem etatu — domyka lukę w tych sytuacjach, w których praca faktycznie ma postać pojedynczych zleceń. W tym samym stanowisku partia dopisała, że trzeba wrócić do dyskusji o gwarantowanych świadczeniach socjalnych i ubezpieczeniu zdrowotnym dla twórczyń i twórców, bo składki emerytalne to jeszcze nie całe zabezpieczenie.
Część większej walki o rynek pracy
Ozusowanie dzieła w kulturze to fragment szerszej linii Razem wobec śmieciówek i fikcyjnego samozatrudnienia w całej gospodarce, o czym piszemy w serwisie Razem dla pracy. W samej kulturze łączy się z dwoma sąsiednimi wątkami: walką o umowy o pracę w instytucjach kultury oraz z programowym uregulowaniem statusu zawodowego artysty i objęciem go ubezpieczeniami. Wszystkie trzy prowadzą do tego samego: żeby praca przy kulturze liczyła się do emerytury i dawała ochronę na czarną godzinę.
